Hyundai Kona 1,6 T-GDI 177KM 7-DCT – oczami Damiana

Lubię małe auta, lubię dziwne auta. Lubię też próbować nowych rzeczy. Dlaczego nie spróbować Kony? Hyundai przez ostatnie lata wykonał ogromny skok. Jakościowy, technologiczny… na każdej płaszczyźnie. Koreańskiemu koncernowi należy się szacunek za wykonaną pracę.

Czy jednak nie jest tak, że miało być fajnie, a wyszło jak zwykle? Wciąż znajduje się duże grono osób, które wyśmiewają auta z dalekiego wschodu. Że jakość nie taka, że stylistyka marna, że cena za wysoka. Jeśli jednak porównamy dynamikę rozwoju tych marek, okazuje się, że w Europie spętanej korporacyjnymi rozgrywkami i polityką nie idzie zbyt dobrze.

kona_16tgdi_177km_7dct_we050wy_2019_ds_01
Fot. Damian Śmigielski

Konsekwencja w działaniu jest ważna. Ważne jest też zorientowanie na sukces, a tego Koreańczykom nie brakuje. Chińczykom też i nie zdziwiłbym się gdyby za 10 lat większość rynku należała właśnie do nich. Europa może przestać się liczyć.

 

Jaka więc jest Kona? Nie jeździłem wieloma Hyundaiami. Ostatnio był to Ioniq w wersji hybrydowej, który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Kiedy więc dowiedziałem się, że wpadnie mi w ręce Kona bardzo się ucieszyłem. Lekkim rozczarowanie pojawiło kiedy dowiedziałem się, że jednak nie będzie to wersja elektryczna, ale… trzeba sobie jasno powiedzieć, że jeszcze trochę trzeba będzie poczekać na spopularyzowanie aut elektrycznych w Polsce, a słowa premiera trzeba traktować trochę jakoś pobożne życzenie oderwane od rzeczywistości.

W mroku garażu czaiła się maszyna o specyficznej urodzi i bogatym wyposażeniu. Okazało się, że to „tłusta” wersja, pozbawiona jedynie napędu na cztery koła. Trochę szkoda, ale pewnie niewiele osób jest skłonnych dopłacić za to udogodnienie. Pierwsze wrażenie było bardzo dobre. Pierwsza przejażdżka po mieście lekko mnie spłoszyła. Zużycie paliwa na poziomie 12l/100km to nie jest coś co akceptuję w takich autach. Pomyślałem sobie jednak, że to może wynikać z tego, że auto chwilę stało z włączonym silnikiem, że korki, że trzeba się z nim dogadać. Kolejne dni nie przynosiły nic nowego. 10l/100km wciąż nie nie satysfakcjonowało.

Dwie trasy do pracy o 5:30 rano pokazały, że jednak się da zejść poniżej 7l/100km, co nadal nie rzuca na kolana, ale powiedzmy, że jest akceptowalne. I tu muszę się przyznać, że prawie do ostatniej chwili miałem ochotę zjechać to auto, ale wybrałem się w trasę i przyłożyłem się bardziej do jazdy po mieście. Pojechałem do Łodzi autostradą. W jedną stronę jechałem pod wiatr, w drugą z wiatrem. Średnie zużycie paliwa przy prędkości 120km/h z włączonym tempomatem i wieloma przepychankami z typowymi mistrzami fajery wyniosło 6,5 l/100km, co uważam, za bardzo dobry wynik.

Z czego wynikało wysokie zużycie paliwa w mieście? Kona jest nerwowa. Mimo włączonego trybu ECO trzeba bardzo delikatnie obchodzić z gazem żeby jazda była płynna. Pod maską mamy silnik 1.6 o mocy 177KM sprzęgnięty z dwusprzęgłową, automatyczną skrzynią biegów. Kona ma bardzo przyjemnie pracujące zawieszenie i jest dobrze wyciszona. To wszystko wpływa na relatywnie małe poczucie prędkości z jaką porusza się auto i kilka razy zdarzyło mi się bezsensownie rozpędzić do prędkości ponad kodeksowej. Niewiele, ale zawsze była to strata energii.

kona_16tgdi_177km_7dct_we050wy_2019_ds_06
Fot. Damian Śmigielski

Silnik ma duuużo momentu obrotowego z dołu i całkiem nieźle współpracuje ze skrzynią. To kusi… niestety na mokrej nawierzchni zawieszenie nie radzi sobie z ogarnięciem tego duetu i jeśli wciśnie się mocniej gaz, to przednie koła zaczynają podskakiwać na asfalcie. Nie jest to pierwsze i nie ostatnie auto, w którym mam do czynienia z takim zjawiskiem i nie ma się czemu dziwić, ale warto zdać sobie sprawę, że ten silnik… jest za mocny do tego auta. No może nie za mocny, ale mógłby był spokojniejszy, zwłaszcza w trybie ECO.

Kiedy już nauczyłem się współpracy z napędem Kony, zużycie paliwa zaczęło być akceptowalne. Tu można zadać sobie pytanie, jaki silnik wybrać? Do wyboru są dwie… no niech będzie, że trzy benzyny. 1.0 o mocy 120KM (moim zdaniem wystarczające) 1.6/177KM i hybryda, która jest słabsza (141KM), droższa ale pali w mieście prawie dwa razy mniej. Dwa razy mniej w przypadku statystycznego kierowcy, który nie umie jeździć defensywnie. Ciężki wybór.

Przyznam, że gdybym miał kupić Konę, to nie mam pojęcia na co bym się zdecydował. Pewnie przez fascynację hybrydami wziąłbym właśnie ją. Ale gdyby chodziło o optymalizację cenową, to w moim przypadku lepiej by się sprawdził silnik 1.0. Warto dodać, że tylko z silnikiem 1.0 można mieć do dyspozycji skrzynię manualną.

Trochę się rozpisałem jeśli chodzi o napęd, ale to on mnie najbardziej intrygował i był kamykiem w bucie, który mnie prawie do końca testu uwierał. Jaka jest Kona poza tym? Z zewnątrz auto się wyróżnia. Jest w niej trochę dalekowschodniego szaleństwa, ale bez przesady. Nie lubię dyskusji o gustach, mnie się to auto podoba. Nie jakoś wybitnie, ale nie mam większych zastrzeżeń. Wnętrze jest bardzo wygodne, wykonane z dobrych, ale twardych plastików. Wiem, że dla wielu osób jest to niezwykle ważne, żeby plastiki były miękkie… Ja ich nie macam na co dzień więc nie przeszkadza mi ich twardość. Fotele są wygodne, pozycja za kierownicą bardzo dobra. Widoczność z miejsca kierowcy bardzo dobra. Elektronika ułatwiająca życie działa płynnie i skutecznie. Przydałby się aktywny tempomat, ale nie będę się czepiał. W jesienne poranki bardzo przydała się podgrzewana kierownica w połączeniu z doskonale grzejącymi fotelami.

 

Kona nie jest dużym autem, nie jest SUVem (alleluja), ale jest crossoverem. Czy to źle? Z przykrością stwierdzam, że to dobrze. Bryła auta nie wypływa na hałas i zużycie paliwa (w zakresach prędkości przewidzianych Ustawą Prawo o Ruchu Drogowym) a w wieku nieodwracalnie dojrzałym zaczyna się doceniać wysoko umieszczone siedzisko fotela. Mnie się podoba. Duże koła, zwiększony prześwit. Wszystko na plus. Już mnie tak nie bawi gimnastyka przy wsiadaniu do roadstera. Wielkość bagażnika też mi odpowiada.

 

Nie będę się zastanawiał, czy bym kupił Konę, ale wiem, że daję jej piątkę z plusem. Po prostu jest to bardzo dobre auto w sensownej cenie. Jeśli ci się podoba, to kup. Nie powinna cię rozczarować.

Autor: Damian Śmigielski

Wszelkie prawa zastrzeżone!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s