Abarth 500C 1,4 T-Jet 165 KM 695 XSR Yamaha

Fiat 500C jest bardzo nietuzinkowym i sympatycznym samochodem, ale trudno mówić, że ma jakiś wybitnie sportowy charakter. Co się jednak stanie, jeśli za taki zwykły, miejski model weźmie się nadworny tuner marki, kultowy Abarth? Czy powstanie auto odpowiednio zadziorne i szybkie? Rzućmy dzisiaj okiem na to, jak po „abarthowej” kuracji prezentuje się właśnie 500C, który w tym wydaniu zyskał nazwę 695 XSR Yamaha.

500c_14tjet_165km_695_xsr_yamaha_sb2349u_2018_18
Fot. Artur Ławnik

Pierwsze pytanie narzuca się od razu. Co ma Yamaha do „włoszczyzny”? Yamaha, jak wiadomo, jest jednym z najbardziej znanych producentów motocykli na świecie. Od 2002 roku wystawia swoje motocykle w wyścigowych Mistrzostwach Świata, tworząc zespół, który od kilku lat nosi nazwę Movistar Yamaha MotoGP. Jednym z głównych sponsorów tej ekipy jest właśnie Abarth. 1390 sztuk limitowej odmiany Abartha 500 i 500C (po 695 sztuk każdej z odmiany nadwoziowej) ma za zadanie podkreślić i uhonorować tę współpracę.

500c_14tjet_165km_695_xsr_yamaha_sb2349u_2018_19
Fot. Artur Ławnik

Stylistycznie limitowana odmiana 500C Yamaha jest bardzo prosta do odróżnienia. Model ten zawsze charakteryzuje się szaro-czarnym kolorem nadwozia z czerwonymi wstawkami. Czerwone są również  zaciski hamulcowe, 17-calowe „szprychowe” koła oraz dwie końcówki układu wydechowego sygnowanego przez firmę Akrapovič  i umiejscowionego w pokaźnych rozmiarów dyfuzorze. Dzięki tym zabiegom nadwozie auta stwarza wrażenie bardzo zwartego i dynamicznego.

We wnętrzu również jest sportowo i surowo. Wykonano je w ciemno-czarnych odcieniach, co pasuje do kolorystyki nadwozia. I tu znajdziemy sportowe akcenty, takie jak częściowo pokryta Alcantarą kierownica oraz daszek nad zegarami czy chromowane nakładki na pedały i gałka zmiany biegów. Oprócz tego na kierownicy, desce rozdzielczej i w kilku innych miejscach można zastosować elementy z włókna węglowego, które dyskretnie zaakcentują charakter auta.

Bez wątpienia sportowe są natomiast kubełkowe fotele Sabelt. Obszyte skórą z czerwonymi przeszyciami i napisem „Abarth” wyglądają świetnie. Są niezbyt wygodne i dość ciasne, ale za to oferują doskonałe trzymanie boczne. Aż szkoda, że pasy bezpieczeństwa są jedynie trzypunktowe!

500c_14tjet_165km_695_xsr_yamaha_sb2349u_2018_14
Fot. Artur Ławnik

Za to bagażnik po prostu jest i na tym należałoby skończyć. Dostęp do niego jest mocno utrudniony, a pojemność wynosi zaledwie 165 litrów. Cóż, nie jest to auto na długie wycieczki…

500c_14tjet_165km_695_xsr_yamaha_sb2349u_2018_12
Fot. Artur Ławnik

Przejdźmy teraz do serca małej 500-ki. Jest nim turbodoładowana jednostka napędowa o pojemności 1,4 litra i mocy 165 KM. Moc ta przenoszona jest na przednie koła za pomocą precyzyjnej, pięciobiegowej, manualnej skrzyni biegów. Aby spora moc, jaka jest przenoszona na przednie koła, nie była marnowana na bezsilne „mielenie” kołami przy przyspieszaniu, producent wyposażył małego Abartha w mechaniczną blokadę mechanizmu różnicowego. Dzięki tym rozwiązaniom 500-ka rozpędza się do pierwszych 100 km/h w 7,3 sekundy i maksymalnie może rozpędzić się (według producenta) do 218 km/h. Elastyczność jest bardzo dobra, a zapewnia nam to 230 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

500c_14tjet_165km_695_xsr_yamaha_sb2349u_2018_11
Fot. Artur Ławnik

Zawieszenie jest ekstremalnie twarde i zapomnijmy tutaj o jakimkolwiek komforcie. Za to każdy ruch kierownicą jest od razu przekazywany na koła. Limitowany Abarth 500C Yamaha został wyposażony w pięknie mruczący i czasem strzelający układ wydechowy uznanej firmy Akrapovič. Coś wspaniałego!

500c_14tjet_165km_695_xsr_yamaha_sb2349u_2018_10
Fot. Artur Ławnik

Testowany przez nas Fiat oszczędnym samochodem nie jest. Oczywiście w przypadku takie auta nie jest to najważniejsze? Liczą się wrażenia z jazdy, a te są po prostu genialne. Dzięki temu zużycie paliwa w granicach 10 litrów na 100km schodzi na drugi plan.

500c_14tjet_165km_695_xsr_yamaha_sb2349u_2018_17
Fot. Artur Ławnik

Model ten jest już praktycznie niedostępny, zarówno ze względu na niewielką liczbę wyprodukowanych egzemplarzy, jak i na jego wyjątkowość, dzięki której stał się łakomym kąskiem dla kolekcjonerów. Gdy wchodził do sprzedaży, jego cena rozpoczynała się od 108 tysięcy złotych. I teraz wielu ludzi delikatnie puka się w głowę, zadając pytanie „tyle kasy za tak małe auto?” Odpowiem szybko i zwięźle: Warto, z dwóch względów: Po pierwsze – jest to samochód dający bardzo dużo przyjemności z jazdy. Po drugie – posiadać auto kultowe i w dodatku limitowane jest warte każdej ceny!

Artur Ławnik

Wszelkie prawa zastrzeżone

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s